Nie wyobrażamy sobie już życia bez działki.

Historia Państwa Mazur z ROD Stoczniowiec.

Są miejsca, do których wraca się z przyjemnością. Dla Państwa Mirki i Mirka Mazur takim miejscem od wielu lat jest ich działka. Dziś trudno uwierzyć, że jeszcze kilkanaście lat temu wszystko wyglądało zupełnie inaczej.

„Kiedy przejęłam działkę po rodzicach, nie wiedziałam od czego zacząć. Był stary domek, ogrom pracy i właściwie wszystko wymagało remontu. Mirek w ogóle nie chciał tu przychodzić. Mówił, że to nie dla niego” – wspomina z uśmiechem pani Mirka.

Działka ma wyjątkową historię. Powstała w 1975 roku jako jedna z pierwszych działek pracowników szczecińskiej stoczni. To właśnie tutaj rodzice pani Mirki tworzyli swój zielony azyl, który po latach przekazali córce.

Nowi gospodarze postanowili zacząć od początku. Stary domek został rozebrany, teren uporządkowano, a z czasem powstało miejsce, które dziś zachwyca każdego odwiedzającego.

Z przeciwnika działek… do ich największego miłośnika.

Największą przemianę przeszedł jednak pan Mirek.

„Nigdy nie miałem styczności z działką. Nie lubiłem tego, nie ciągnęło mnie do pracy w ogrodzie. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez tego miejsca.”

Działka stała się jego drugim domem. Powstają kolejne elementy ogrodu, taras, nowe nasadzenia, a każdy sezon przynosi nowe pomysły.

Intuicja zamiast podręczników.

Pani Mirka przyznaje, że nigdy nie kończyła żadnych kursów ogrodniczych.

„Wszystkiego uczyłam się sama. Nie korzystałam z poradników. Kierowałam się intuicją.”

Efekty tej intuicji podziwiają dziś nie tylko goście, ale również wieloletni działkowcy.

Jak żartobliwie mówi pan Mirek:

„Sąsiedzi, którzy mają działki od pięćdziesięciu lat, przychodzą dziś do żony po rady dotyczące pomidorów i papryki.”

Działka łączy pokolenia.

Podczas naszej rozmowy na działkę przyjechał syn z żoną i wnuczką.

To miejsce, w którym spotykają się kolejne pokolenia. Wnuczka uwielbia bawić się w ogrodzie, odpoczywać w hamaku i spędzać czas z dziadkami.

Co ciekawe, syn również został działkowcem. Tuż obok przejął własną działkę, która – podobnie jak kiedyś ogród rodziców – wymagała ogromnej pracy.

Największą wartością są ludzie.

Podczas rozmowy dołączyli także sąsiedzi – Państwo Bożena i Andrzej Spik.

Nie trzeba było długo pytać o relacje.

„Nie potrafiłabym już bez nich tutaj być. To wspaniali ludzie. Pomagamy sobie, wspieramy i życzymy sobie dobrze. Gdyby wszyscy na działkach tak żyli, byłoby naprawdę pięknie.” – mówi pani Bożena.

Takich słów nie da się wyreżyserować.

To one najlepiej pokazują atmosferę panującą w tym ogrodzie.

Miłość do działki.

Na pytanie, jak trzema słowami opisaliby swoją działkę, po chwili zastanowienia padły odpowiedzi:

Spokój. Relaks. Zieleń.

A po chwili pani Mirka dodała jeszcze jedno zdanie, które chyba najlepiej podsumowuje całą rozmowę:

„Nie wyobrażamy sobie już życia bez działki.”

To właśnie takie historie pokazują, że Rodzinne Ogrody Działkowe są czymś znacznie więcej niż miejscem uprawy warzyw i kwiatów. To przestrzeń, w której rodzą się rodzinne wspomnienia, przyjaźnie i pasje, które potrafią zmienić całe życie.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest