„Zakasać rękawy i działać” – Anna Szeniak o tym, jak wspólną pracą odmieniono ROD im. Henryka Sienkiewicza w Gryficach
Są ogrody, które zachwycają pięknem kwiatów. Są też takie, których największą siłą są ludzie. Do takich miejsc bez wątpienia należy ROD im. Henryka Sienkiewicza w Gryficach.
Gdy dziś spaceruje się zadbanymi alejkami, trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu ogród zmagał się z wieloma problemami.
– „Swoją działkę mam od 1995 roku. Przez lata obserwowałam, że niewiele się tutaj zmienia. W końcu przyszedł moment, kiedy zabrakło prezesa i zarząd praktycznie przestał funkcjonować. Wiedzieliśmy, że jeśli sami nie zaczniemy działać, nic się nie zmieni.” – wspomina Anna Szeniak, która od 2020 roku pełni funkcję prezesa ROD.
Wszystko zaczęło się od prądu
Nowy zarząd postawił sobie pierwszy, bardzo konkretny cel – doprowadzenie energii elektrycznej do ogrodu.To było ogromne przedsięwzięcie.
Działkowcy wspólnie zebrali ponad 100 tysięcy złotych, przygotowali dokumentację i… zakasali rękawy.
– „Nie było firmy, która zrobi wszystko za nas. Każdy pomagał. Pracowały całe rodziny – dzieci, wnuki, córka, zięć. Kto mógł, ten przychodził.”
Dziś każda działka, która chce korzystać z energii elektrycznej, ma taką możliwość.
Każda nagroda zamieniała się w kolejną inwestycję
Na tym jednak nie poprzestano.
Po zakończeniu inwestycji PZD zwrócił część poniesionych kosztów. Otrzymane środki przeznaczono na remont drogi wewnętrznej.
Później ogród zdobył wyróżnienie w konkursie Urzędu Marszałkowskiego.
– „Nie mieliśmy się czym pochwalić poza naszą ciężką pracą. Okazało się, że właśnie ona została zauważona.”
Nagroda pozwoliła wyremontować elewację świetlicy.
Kolejne lata przyniosły następne inwestycje.
✔️ energia elektryczna,
✔️ droga,
✔️ modernizacja świetlicy,
✔️ remont biura Zarządu.
W tym roku ogród zdobył III miejsce w konkursie „Przyjazne Ogrody” Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego, a otrzymane środki ponownie zostaną przeznaczone na dalszy rozwój.
Tutaj nic nie dzieje się samo
Rozmawiając z Panią Anną trudno nie zauważyć jednego.
Najczęściej powtarzanym słowem jest… „my”. Nie „ja”.
– „Materiały kupujemy wspólnie, a potem wszyscy zakasujemy rękawy. Tak naprawdę wszystko robimy razem.”
To właśnie dzięki takiej współpracy udało się wykonać prace, których koszt zleconych firmom byłby wielokrotnie wyższy.
Najbliższy plan?
Remont zaplecza kuchennego oraz dalsze wyposażanie świetlicy, która ma stać się miejscem integracji działkowców.
Walka o ogród trwa każdego dnia
Największym wyzwaniem są obecnie opuszczone działki.
Większość z nich wymaga uporządkowania, jednak zanim trafią do nowych użytkowników, konieczne jest zakończenie postępowań prawnych.
– „Nie możemy wejść na taką działkę, dopóki formalnie nie wróci do ogrodu. Czasami trwa to dwa albo trzy lata.”
Obecnie dostępnych jest około pięciu wolnych działek.
To propozycja dla osób, które nie boją się pracy, ale marzą o własnym miejscu wśród zieleni.
Historia, która poruszyła wszystkich
Podczas przeglądania kroniki ogrodu uwagę zwraca niezwykła historia małego jerzyka.
Ptak został znaleziony przez jedną z działkowiczek. Nie zostawiła go jednak bez pomocy.
Przez wiele dni karmiła go zgodnie z zaleceniami specjalistów, codziennie ważyła, prowadziła dokładne notatki i obserwowała jego rozwój.
Kiedy w końcu młody jerzyk odzyskał siły i odleciał, jego historia stała się symbolem troski o przyrodę.
To właśnie ona została opisana w materiałach konkursowych, które przyniosły ogrodowi sukces.
Ogród tworzą ludzie
Na zakończenie pytam Panią Annę, skąd bierze tyle energii.
Uśmiecha się.
– „Jutro idziemy robić płot. Dzisiaj zrobiłam paznokcie, a jutro znowu zakasujemy rękawy.”
I chyba właśnie to jedno zdanie najlepiej opisuje atmosferę panującą w ROD im. Tadeusza Kościuszki.
Bo tutaj sukces nie jest dziełem jednej osoby.
To efekt wspólnej pracy ludzi, którzy uwierzyli, że razem można zmienić naprawdę wiele.












