„Babciu, działka będzie moja” – historia rodzinnej pasji Państwa Kur

Rodzinne Ogrody Działkowe to miejsca, które często przechodzą z pokolenia na pokolenie. Ale nie zawsze musi to oznaczać formalne przekazanie działki. Czasem wystarczy, że dziecko od najmłodszych lat obserwuje, pomaga, uczy się i zaczyna traktować ogród jak swoje własne miejsce.

Tak jest w przypadku Państwa Magdaleny i Mariusza Kur, których odwiedziliśmy podczas naszej wizyty w ogrodach działkowych w Stargardzie.

Swoją działkę mają od 18 lat. Pomysł wyszedł od Pani Magdaleny, która od zawsze lubiła naturę i spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Kiedy dzieci dorosły i wyjechały na studia, zaczęło jej brakować tej wakacyjnej aktywności i kontaktu z naturą. Wtedy powiedziała mężowi, że chciałaby mieć działkę.

Dziś trudno uwierzyć, jak bardzo zmieniło się to miejsce. Państwo Kur przez lata modernizowali działkę, remontowali altanę, ogrodzenie i tworzyli przestrzeń, która stała się ich prawdziwym azylem.

Pani Magdalena od początku zajmowała się przede wszystkim ogrodem. Przez lata zdobywała wiedzę, obserwując inne działki, czytając i ucząc się metodą prób i doświadczeń. Jak sama mówi, ogrodnictwo wymaga przede wszystkim pasji i chęci pracy.

Ale podczas naszej rozmowy szczególnie zainteresowała nas inna historia.

Działka oczami najmłodszego pokolenia

Państwa Kur bardzo często odwiedza wnuczka Laura.

I nie jest ona na działce tylko gościem.

Laura pomaga babci plewić, zbiera wiśnie, podlewa ogórki, sadzi rośliny i pielęgnuje kwiaty. Wspólnie z babcią przygotowuje również przetwory – kisi ogórki, robi kompociki i smaży dżemy.

Jak mówi Pani Magdalena, dziewczynkę po prostu ciągnie na działkę. A kiedy pytają, czy w przyszłości będzie to jej miejsce, Laura odpowiada:

 

„Babciu, działka będzie moja.”

To jedno zdanie mówi chyba więcej niż długa opowieść o przekazywaniu działkowych tradycji.

Bo Laura nie tylko przygląda się temu, co robią dziadkowie. Ona uczestniczy w ich codzienności. Wie, że rośliny trzeba posadzić, podlać i pielęgnować. Cieszy się, kiedy rosną i przeżywa, kiedy jakiś kwiatek nie przetrwa.

Nauka, której nie ma w podręcznikach

Działka Państwa Kur jest dla Laury miejscem, gdzie nauka odbywa się poprzez doświadczenie.

Tutaj można ubrudzić ręce ziemią, zobaczyć, skąd biorą się warzywa, samodzielnie zerwać ogórka czy wiśnie, a później razem z babcią przygotować z nich przetwory.

To również nauka cierpliwości – bo posadzona roślina nie rośnie od razu. Trzeba o nią dbać i obserwować jej rozwój.

I właśnie dlatego takie rodzinne działkowanie ma ogromną wartość. Najmłodsi poznają naturę nie z ekranu, ale poprzez własne doświadczenie.

 Działka jako rodzinny azyl

Państwo Kur mówią o swojej działce po prostu: „kochana”. Pani Magdalena nazywa ją swoim azylem i nie wyobraża sobie bez niej życia.

Jest tu praca, ale jest również odpoczynek, kawa, rozmowy z sąsiadami i wspólnie spędzony czas. Są też relacje sąsiedzkie, które przez lata stały się prawdziwą znajomością i wzajemnym wsparciem.

A przede wszystkim jest rodzina.

Historia Państwa Kur pokazuje, że działka może być czymś znacznie więcej niż miejscem uprawy roślin. Może być miejscem, w którym dzieci poznają naturę, uczą się odpowiedzialności, spędzają czas z dziadkami i przejmują rodzinne zamiłowanie do ziemi.

Być może za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat Laura rzeczywiście będzie gospodynią tego ogrodu.

Jedno jest pewne – już dziś czuje, że to jest także jej miejsce.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest