Historia Państwa Bożeny i Ryszarda Wnęt z ROD Polmo.
Nie zawsze była miłość od pierwszego wejrzenia. Pani Bożena przyznaje to bez wahania.
– Ja sobie nie wyobrażałam, żebym przyjeżdżała na działkę i grzebała w ziemi – wspomina z uśmiechem.
Dziś trudno w to uwierzyć. Wystarczy kilka minut rozmowy, by zobaczyć, że działka przy ROD Polmo stała się jej wielką pasją, miejscem, któremu poświęca niemal każdą wolną chwilę.
Historia tej działki jest jednak znacznie dłuższa niż 19 lat, odkąd opiekują się nią Państwo Wnęt.
Wszystko zaczęło się w 1963 roku
Działka trafiła do rodziny pana Ryszarda ponad sześćdziesiąt lat temu.
– Było tutaj zwykłe pole. Nie było prądu, nie było wody. Ojciec z mamą zaczynali od zera. Najpierw wykopaliśmy studnię, później powstała mała drewniana budka, żeby można było schować się przed deszczem – wspomina pan Ryszard.
To właśnie tutaj dorastał. Przyjeżdżał z rodzicami, pomagał w pracach ogrodowych, obserwował, jak z nieuprawianego pola powstaje rodzinny ogród.
Po latach działka przechodziła z pokolenia na pokolenie. Najpierw opiekowali się nią rodzice, później młodszy brat pana Ryszarda. Gdy zabrakło kolejnych gospodarzy, przyszła pora na nich.
– Nie bardzo chciałam tę działkę przejąć – śmieje się pani Bożena. – Ale później pomyślałam, że mam swój kawałek ziemi. Mogę sadzić to, co chcę. Mogę stworzyć coś własnego.
I tak się zaczęło.
Królestwo pani Bożeny – dziś trudno znaleźć na działce miejsce, którego nie dotknęła jej ręka.
Pergole, rabaty, róże, krzewy, alejki, ozdobne kamienie – wszystko powstawało przez lata.
– Każdy kamień, każdy krzaczek, wszystko wokół płotu to dzieło mojej żony – mówi pan Ryszard. – Ja tylko podziwiam.
Na co pani Bożena natychmiast odpowiada:
– Nie przesadzaj!
Takich drobnych przekomarzań podczas rozmowy jest wiele. Widać jednak, że za każdym z nich kryje się ogromna sympatia i wspólna pasja.
Kamienie, które dziś zdobią ogród, małżeństwo przez lata przywoziło z okolic Binowa.
– Samochód był załadowany tak, że prawie resory nie wytrzymywały – wspominają ze śmiechem.
Efekty tej pracy szybko zostały zauważone. Już po kilkunastu miesiącach od przejęcia działki otrzymali nagrodę za największy postęp w zagospodarowaniu ogrodu.
„Jestem zakochana w swojej działce”
Pani Bożena nie ukrywa emocji.
– Jestem zakochana w swojej działce i koniec – mówi bez zastanowienia.
Każdy dzień zaczyna podobnie. Najpierw spacer po ogrodzie, oglądanie roślin, planowanie prac, a później działanie.
– Muszę wiedzieć, co dziś zrobię. A kiedy wszystko jest już uporządkowane, po prostu chodzę i patrzę. I wtedy mam największą satysfakcję.
Nawet zimą zagląda tutaj kilka razy w tygodniu.
– Przychodzę, popatrzę, przejdę się. To świadczy tylko o jednym – kocham to miejsce.
Nie tylko ludzie są tu gośćmi
Działka Państwa Wnęt żyje nie tylko roślinami.
Regularnie odwiedzają ją sarny, jeże, ptaki, a dawniej także dziki.
Największym postrachem pani Bożeny jest jednak pewna dobrze znana mieszkanka okolicy.
– Nazywam ją kozą – śmieje się. – Przychodzi każdej wiosny i zjada mi krokusy, tulipany, a później zabiera się za róże.
Mimo tego trudno się na nią długo gniewać.
W ogrodzie nie brakuje również wróbli, które codziennie dokarmia pan Janusz Cichoński – wieloletni przyjaciel pana Ryszarda, emerytowany policjant. Znają się od ponad pięćdziesięciu lat i niemal każdego dnia spotykają się właśnie tutaj.
– Wróble już nas znają. Wystarczy, że usłyszą głos i od razu przylatują – opowiadają.
Działka, która łączy ludzi
Choć czasy się zmieniły, a sąsiedzkie odwiedziny nie są już tak częste jak dawniej, działka nadal pozostaje miejscem spotkań.
To tutaj od lat spotykają się przyjaciele, rodzina.
To tutaj po pracy można usiąść na chwilę, napić się kawy i po prostu cieszyć się tym, co udało się wspólnie stworzyć.
– Najlepiej czuję się wtedy, gdy wracam do domu zmęczony po całym dniu pracy na działce – mówi pan Ryszard. – Wszystko boli, ale człowiek jest szczęśliwy.
Po chwili dodaje z uśmiechem:
– A działka? Ona zdecydowanie bardziej należy do żony niż do mnie.
– Bo ktoś musi nad tym wszystkim czuwać! – odpowiada natychmiast pani Bożena.
I właśnie w tym jednym zdaniu najlepiej widać, dlaczego to miejsce jest dla nich tak ważne.
Bo działka to nie tylko ziemia, kwiaty i drzewa.
To historia rodziny, wspomnienia kilku pokoleń i kawałek życia, który pielęgnują każdego dnia.
Rozmawiała Anna Gembala







