POZNAJMY SIĘ

Nazywam się Anna Gembala i od niedawna mam przyjemność współpracować z działkowcami oraz opowiadać o życiu Rodzinnych Ogrodów Działkowych w Szczecinie
Mam 54 lata. Przez 28 lat pełniłam służbę w Policji, a przez kilkanaście lat byłam oficerem prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie oraz Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.
Praca rzecznika nauczyła mnie przede wszystkim jednego – za każdą historią stoją ludzie, których warto wysłuchać.
Dziś nadal najbardziej interesują mnie właśnie ludzie i ich opowieści. Dlatego z ogromną przyjemnością spotykam się z działkowcami, rozmawiam, poznaję ich pasje, wspomnienia i historie związane z działkami.
Każda z nich jest inna, ale wszystkie pokazują, jak ważne miejsce w życiu wielu osób zajmują ogrody działkowe
Prywatnie jestem miłośniczką przyrody, spacerów i miejsc, które pozwalają choć na chwilę zwolnić tempo codziennego życia. Właśnie dlatego świat działkowców jest mi szczególnie bliski.
Mam nadzieję, że dzięki wywiadom, relacjom i materiałom publikowanym na stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych wspólnie pokażemy, jak wiele dobra, pasji i pięknych historii kryje się za bramami naszych ogrodów.
Do zobaczenia na działkowych alejkach!
„Wywiad z Radnym Miasta Szczecin Panem Andrzejem Radziwinowiczem”
Ogrody działkowe od lat stanowią ważny element krajobrazu Szczecina. W ostatnim czasie wiele emocji wzbudzały kwestie związane z Planem Ogólnym Miasta oraz przyszłością niektórych terenów ogrodów działkowych.
O roli Rodzinnych Ogrodów Działkowych, współpracy z działkowcami oraz wyzwaniach związanych z planowaniem przestrzennym miasta rozmawiamy z Andrzejem Radziwinowiczem, Radnym Miasta Szczecin. przewodniczącym Komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa, przewodniczącym partii Zieloni w Szczecinie, miejskimi aktywistą i społecznikiem.
- Panie Radny, skąd wzięło się Pana zainteresowanie tematyką Rodzinnych Ogrodów Działkowych?
Ogrody działkowe to ważny element przestrzeni miejskiej i zarazem miejskiego ogrodnictwa. To też miejsce wypoczynku dla tysięcy Szczecinian, którzy mieszkają w blokach i nie mają własnego ogrodu jak właściciele domów jednorodzinnych. Jako radny założyłem sobie działania na rzecz bardziej przyjaznego miasta, a ogródki działkowe w mojej ocenie wpisują się w tą definicję.
- W swojej działalności często spotyka się Pan z działkowcami. Co najbardziej ceni Pan w tej społeczności?Cenię przede wszystkim w tych ludziach determinację i obywatelską aktywność, którą pokazali podczas procesu prac nad Planem Ogólnym (POG). To środowisko działkowców złożyło najwięcej wniosków i uwag do POG-u.
Dla działkowców te kilkaset metrów zieleni to często całe życie, ale również pasja, która wymaga wiele godzin ciężkiej pracy.
- Jaką rolę, Pana zdaniem, pełnią dziś ogrody działkowe w życiu mieszkańców Szczecina?
Głosy są podzielone. Część mieszkańców uważa, że ogrody działkowe powinny zniknąć z centrum miasta oraz przylegających do centrum obszarów. Dla drugiej części ogrody działkowe to potrzebne miejskie tereny zieleni, które polepszają retencję wód opadowych, przeciwdziałają tzw. wyspom ciepła czy wpływają na lepszą filtrację powietrza w swojej okolicy.
4.Czy pamięta Pan pierwszą sprawę dotyczącą działkowców, w którą zaangażował się Pan jako radny?
Zanim zostałem radnym broniłem terenów działkowo-rekreacyjnych dzierżawionych od Gminy Miasto Szczecin w okolicach ulic Bułgarskiej, Serbskiej, Słowiańskiej, Harcerzy. Z dumą muszę zakomunikować, że dużą część tych terenów udało się uratować poprzez korzystne zapisy w POG w postaci kwalifikacji ich jako Strefy Zieleni i Rekreacji.
5.Ostatnio informował Pan o zmianie kwalifikacji terenów ROD im. Botaniczne w Planie Ogólnym Miasta. Jak wyglądały rozmowy i działania, które doprowadziły do tego rozwiązania?
W tym temacie prowadziłem intensywne rozmowy z wiceprezydent Anną Szotkowską oraz Biurem Planowania Przestrzennego. Przedstawiłem obawy działkowców w zakresie kwalifikacji tego terenu jako Strefy Usług. Jak widać skutecznie przekonałem Magistrat w tym temacie, ale trzeba pamiętać, że nadal część ROD-u jest przeznaczona na rezerwę ze względu na bliskość szpitala, kolei SKM czy Obwodnicy Śródmiejskiej. Jak to jednak bywa z rezerwami i ta może nie zostać wykorzystana przez dziesiątki lat. Najlepszy przykład to centrum handlowe Fala, które jest zlokalizowane na rezerwie drogowej. Drogi nie ma, a centrum handlowe dalej funkcjonuje. Podobnie jest z wieloma garażowiskami w Szczecinie.
6.Jakie znaczenie miały głosy samych działkowców w tej sprawie?
Znaczące. W rozmowach bardzo pomogły 84 uwagi złożone przez działkowców. Wiec można powiedzieć, że dokonana zmiana w projekcie POG-u to wynika wspólnych działań.
7.Wielu użytkowników ogrodów działkowych obawia się o przyszłość swoich działek. Co chciałby Pan dziś powiedzieć działkowcom, którzy z niepokojem śledzą zmiany planistyczne w mieście?
Duża część działek jest w POG-u skutecznie zabezpieczona, natomiast jeśli są obawy o część terenów, które mają inną kwalifikację niż Strefa Zieleni i Rekreacji to proszę pamiętać, że w profilu podstawowym lub dodatkowym nadal jest wpisana funkcja Terenów Ogrodów Działkowych. Poza tym jest dokument podstawowych praw działkowców – ustawo o Rodzinnych Ogrodach Działkowych, która wprowadza znaczące restrykcje w zakresie likwidacji ogródków działkowych.
8.Czy uważa Pan, że ogrody działkowe są ważnym elementem zielonej infrastruktury Szczecina?
Tak. W dobie wszechobecnej betonizacji przestrzeni miejskiej ogródki działkowe to kluczowy element zielonej infrastruktury. Tam, gdzie jest beton mamy problem z odprowadzaniem wód opadowych w chwilach deszczy nawalnych. ROD to potężne obszary przepuszczalnej powierzchni, która z pewnością poprawia retencję wód w swojej najbliższej okolicy.
9.Coraz częściej mówi się o wpływie terenów zielonych na zdrowie psychiczne, jakość życia i adaptację miast do zmian klimatu. Jak Pan postrzega rolę ROD w tym kontekście?
To jest fakt naukowy. Zieleń mieście poprawia samopoczucie i wpływa pozytywnie na procesy psychiczne, a ogrody działkowe to rozległe tereny zieleni w mieście.
10.Czy dostrzega Pan zmianę pokoleniową na działkach? Czy młodzi mieszkańcy Szczecina interesują się dziś działkami bardziej niż jeszcze kilka lat temu?
Widać zmianę pokoleniową. Spotykam na swojej drodze wielu młodszych od siebie mieszkańców, którzy mają własny ogród działkowy. Jednak zmienia się charakter tych miejsc. Często są to miejsca rekreacji i odpoczynku, a nie kultywowania tradycji miejskiego ogrodnictwa.
11.Jakie sygnały najczęściej otrzymuje Pan od działkowców podczas spotkań i rozmów?
Najczęściej są to obawy o likwidację ich ROD-u i prośba do mnie o sprawdzenie stanu faktycznego. Nawet dziś miałem taką jedną sprawę dotyczącą ROD-u na Północy Szczecina.
12.Które ze spraw zgłaszanych przez działkowców uważa Pan za szczególnie ważne lub wymagające dalszych działań?
Wydaje mi się, że potrzeba ściślejszej współpracy na linii Gmina Miasto Szczecin – RODy. Choćby dla lepszej komunikacji i minimalizowania obaw działkowców o przyszłość ich ogrodów. Być może też dobrym pomysłem byłoby wykonywanie nasadzeń kompensacyjnych drzew na terenach ROD-ów przez jednostki miejskie
13.Czy ma Pan swoje ulubione miejsce wśród szczecińskich ogrodów działkowych lub szczególnie zapadło Panu w pamięć jakieś spotkanie z działkowcami?
Dużo czasu spędzałem u znajomych na ogrodzie zlokalizowanym w okolicach ulicy Santockiej więc prywatnie mam sentyment do tego miejsca.
Jednak najbardziej pamiętam, jak poprosiłem dzierżawców miejskich terenów pomiędzy Bułgarską – Słowiańską – Haracerzy aby przyszli na spotkanie w małej grupie w celu opracowania strategii w zakresie uratowania ich działek. Jak wyszedłem z samochodu na Bułgarskiej stało około 20 osób. Stwierdziłem, że mieliśmy się spotkać w małej grupie, a oni, że jest ich o wiele więcej w gotowości, a tu jest tylko trzon tej grupy. Poczułem, że to jest właśnie solidarność działkowców.
14.Jakie wartości, Pana zdaniem, przekazują działki młodszym pokoleniom?
Szacunek do ciężkiej pracy i zieleni, cierpliwość, oraz piękną tradycję miejskiego ogrodnictwa.
15.Czego życzyłby Pan szczecińskim działkowcom?
Aby ROD-y rosły w siłę i aby wśród mieszkańców nie będących działkowcami było większe zrozumienie potrzeby istnienia ogrodów w przestrzeni miejskiej.

„Miłość do działki rośnie z czasem”
Historia Państwa Bożeny i Ryszarda Wnęt z ROD Polmo
Nie zawsze była miłość od pierwszego wejrzenia. Pani Bożena przyznaje to bez wahania.
– Ja sobie nie wyobrażałam, żebym przyjeżdżała na działkę i grzebała w ziemi – wspomina z uśmiechem.
Dziś trudno w to uwierzyć. Wystarczy kilka minut rozmowy, by zobaczyć, że działka przy ROD Polmo stała się jej wielką pasją, miejscem, któremu poświęca niemal każdą wolną chwilę.
Historia tej działki jest jednak znacznie dłuższa niż 19 lat, odkąd opiekują się nią Państwo Wnęt.
Wszystko zaczęło się w 1963 roku
Działka trafiła do rodziny pana Ryszarda ponad sześćdziesiąt lat temu.
– Było tutaj zwykłe pole. Nie było prądu, nie było wody. Ojciec z mamą zaczynali od zera. Najpierw wykopaliśmy studnię, później powstała mała drewniana budka, żeby można było schować się przed deszczem – wspomina pan Ryszard.
To właśnie tutaj dorastał. Przyjeżdżał z rodzicami, pomagał w pracach ogrodowych, obserwował, jak z nieuprawianego pola powstaje rodzinny ogród.
Po latach działka przechodziła z pokolenia na pokolenie. Najpierw opiekowali się nią rodzice, później młodszy brat pana Ryszarda. Gdy zabrakło kolejnych gospodarzy, przyszła pora na nich.
– Nie bardzo chciałam tę działkę przejąć – śmieje się pani Bożena. – Ale później pomyślałam, że mam swój kawałek ziemi. Mogę sadzić to, co chcę. Mogę stworzyć coś własnego.
I tak się zaczęło.
Królestwo pani Bożeny – dziś trudno znaleźć na działce miejsce, którego nie dotknęła jej ręka.
Pergole, rabaty, róże, krzewy, alejki, ozdobne kamienie – wszystko powstawało przez lata.
– Każdy kamień, każdy krzaczek, wszystko wokół płotu to dzieło mojej żony – mówi pan Ryszard. – Ja tylko podziwiam.
Na co pani Bożena natychmiast odpowiada:
– Nie przesadzaj!
Takich drobnych przekomarzań podczas rozmowy jest wiele. Widać jednak, że za każdym z nich kryje się ogromna sympatia i wspólna pasja.
Kamienie, które dziś zdobią ogród, małżeństwo przez lata przywoziło z okolic Binowa.
– Samochód był załadowany tak, że prawie resory nie wytrzymywały – wspominają ze śmiechem.
Efekty tej pracy szybko zostały zauważone. Już po kilkunastu miesiącach od przejęcia działki otrzymali nagrodę za największy postęp w zagospodarowaniu ogrodu.
„Jestem zakochana w swojej działce”
Pani Bożena nie ukrywa emocji.
– Jestem zakochana w swojej działce i koniec – mówi bez zastanowienia.
Każdy dzień zaczyna podobnie. Najpierw spacer po ogrodzie, oglądanie roślin, planowanie prac, a później działanie.
– Muszę wiedzieć, co dziś zrobię. A kiedy wszystko jest już uporządkowane, po prostu chodzę i patrzę. I wtedy mam największą satysfakcję.
Nawet zimą zagląda tutaj kilka razy w tygodniu.
– Przychodzę, popatrzę, przejdę się. To świadczy tylko o jednym – kocham to miejsce.
Nie tylko ludzie są tu gośćmi
Działka Państwa Wnęt żyje nie tylko roślinami.
Regularnie odwiedzają ją sarny, jeże, ptaki, a dawniej także dziki.
Największym postrachem pani Bożeny jest jednak pewna dobrze znana mieszkanka okolicy.
– Nazywam ją kozą – śmieje się. – Przychodzi każdej wiosny i zjada mi krokusy, tulipany, a później zabiera się za róże.
Mimo tego trudno się na nią długo gniewać.
W ogrodzie nie brakuje również wróbli, które codziennie dokarmia pan Janusz Cichoński – wieloletni przyjaciel pana Ryszarda, emerytowany policjant. Znają się od ponad pięćdziesięciu lat i niemal każdego dnia spotykają się właśnie tutaj.
– Wróble już nas znają. Wystarczy, że usłyszą głos i od razu przylatują – opowiadają.
Działka, która łączy ludzi
Choć czasy się zmieniły, a sąsiedzkie odwiedziny nie są już tak częste jak dawniej, działka nadal pozostaje miejscem spotkań.
To tutaj od lat spotykają się przyjaciele, rodzina.
To tutaj po pracy można usiąść na chwilę, napić się kawy i po prostu cieszyć się tym, co udało się wspólnie stworzyć.
– Najlepiej czuję się wtedy, gdy wracam do domu zmęczony po całym dniu pracy na działce – mówi pan Ryszard. – Wszystko boli, ale człowiek jest szczęśliwy.
Po chwili dodaje z uśmiechem:
– A działka? Ona zdecydowanie bardziej należy do żony niż do mnie.
– Bo ktoś musi nad tym wszystkim czuwać! – odpowiada natychmiast pani Bożena.
I właśnie w tym jednym zdaniu najlepiej widać, dlaczego to miejsce jest dla nich tak ważne.
Bo działka to nie tylko ziemia, kwiaty i drzewa.
To historia rodziny, wspomnienia kilku pokoleń i kawałek życia, który pielęgnują każdego dnia.
„Przyjechaliśmy na weekend. Zostaliśmy na 22 lata”
Historia działkowców z Wyspy Puckiej
Mieli wrócić po kilku dniach. Tymczasem działka na dobre zmieniła ich życie.
Państwo Krystyna Zielińska- Baniewicz i Jerzy Baniewicz z ROD Stoczniowiec od ponad dwóch dekad tworzą na Wyspie Puckiej wyjątkowe miejsce pełne zieleni, kwiatów i niezwykłych dekoracji wykonanych własnoręcznie.
O miłości do działki, wspólnej pracy i codziennym życiu wśród natury opowiadają w rozmowie dla Polskiego Związku Działkowców.
Od Strzeszowa do działkowej pasji
Jak wspominają, wszystko zaczęło się po likwidacji Stoczni Waryńskiego. Wcześniej niemal każdy wolny weekend spędzali w ośrodku wypoczynkowym w Strzeszowie.
To było nasze miejsce. Jeździliśmy tam cały czas. Kiedy stocznię zlikwidowano, a ośrodek został sprzedany, nagle poczuliśmy się jak sieroty. Nie wiedzieliśmy, co zrobić z wolnym czasem – wspomina pani Krystyna.
Wtedy pojawiła się propozycja od przyjaciół, którzy z powodów zdrowotnych nie mogli zajmować się swoją działką.
Powiedzieli: „Jedźcie sobie tam na weekend”. Pojechaliśmy pierwszego maja… a wróciliśmy pierwszego listopada – śmieją się zgodnie.
To właśnie wtedy pojawił się „działkowy bakcyl”.
Wciągnęło nas całkowicie. Człowiek zaczyna coś robić, urządzać, sadzić i nagle okazuje się, że nie wyobraża sobie bez tego życia.
„Tu od razu zobaczyłam potencjał”
Kilka lat później małżeństwo przejęło działkę po ojcu pana Jerzego — właśnie tę, na której dziś stworzyli swój zielony azyl.
Było tu bardzo dużo pracy. Wynosiliśmy worki śmieci przez cały tydzień. Ale ja od razu widziałam, co z tego miejsca może powstać – opowiada pani Krystyna.
Choć początkowo działka była zaniedbana, szybko zamieniła się w wyjątkową przestrzeń pełną kwiatów, klimatycznych alejek i własnoręcznie wykonanych dekoracji.
– Wiedzieliśmy, że to będzie nasze miejsce. I nigdy nie pomyśleliśmy, żeby je sprzedać.
Drugie życie starych rzeczy
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów działki są niezwykłe drewniane dekoracje oraz meble wykonane przez pana Jerzego. Dopiero tutaj odkryłam talent mojego męża. W domu nie było możliwości tworzenia takich rzeczy. A na działce zaczął robić ławki, fotele i różne ozdoby z drewna – mówi pani Krystyna. Co ciekawe, wiele elementów powstało z rzeczy znalezionych… przy śmietnikach. Stary fotel otrzymał nowe życie jako oryginalne ogrodowe siedzisko, a szczebelki z dziecięcego łóżeczka stały się częścią dekoracyjnych mebli.
Ktoś wyrzucił stare rzeczy, a my zobaczyliśmy w nich potencjał – dodają.
Nieprzypadkowa jest także charakterystyczna, lekko kręta alejka prowadząca przez ogród. Nie chcieliśmy, żeby wszystko było idealnie proste. Ta alejka miała przypominać ścieżki rysowane przez dzieci – tłumaczą z uśmiechem.
Życie płynie tu inaczej
Dziś działka stała się ich drugim domem. Spędzają tu niemal cały sezon — od wiosny do późnej jesieni. Tutaj czas leci niesamowicie szybko. Człowiek nawet nie wie, kiedy mija dzień – mówi pani Krystyna. Codzienność na działce to wspólne śniadania na świeżym powietrzu, praca w ogrodzie, pielęgnowanie kwiatów i wieczorny odpoczynek wśród świateł oraz zieleni.
Nic nie musimy. Wszystko robimy dlatego, że chcemy – podkreślają.
Nieodłącznymi mieszkańcami działki są także trzy koty, które razem z właścicielami spędzają tutaj całe lato.Tu mają pełną swobodę i przestrzeń. A później wracają z nami do domu i świetnie się odnajdują – śmieją się działkowcy.
Działka, która zachwyciła Szczecin
Piękno ogrodu zostało dostrzeżone również poza terenem ROD. Państwo Krystyna i Jerzy zdobyli nagrody w konkursach na najpiękniejszą działkę, a także pierwsze miejsce w szczecińskim konkursie „Cały Szczecin w kwiatach” w kategorii ogrodów działkowych. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. My po prostu robimy swoje i sprawia nam to ogromną przyjemność – mówią skromnie.
Wieczorem ogród zamienia się w bajkową przestrzeń pełną świateł, lampionów i kwiatów. W nocy wszystko wygląda tutaj zupełnie magicznie – przyznają odwiedzający.
„Działki są dla każdego”
Państwo Krystyna i Jerzy nie zgadzają się ze stereotypem, że działki są wyłącznie dla seniorów. Młodych ludzi jest tutaj coraz więcej. Działki dziś to nie tylko uprawa warzyw. To miejsce odpoczynku, spokoju i ucieczki od miasta – podkreślają. Ich zdaniem coraz więcej osób szuka dziś kontaktu z naturą i przestrzeni, która pozwala zwolnić tempo życia. Miasto jest potrzebne do pracy. Ale człowiek potrzebuje też zieleni, ciszy i swojego kawałka ziemi – mówią. Patrząc na ich ogród trudno się z tym nie zgodzić.
Rozmawiała Anna Gembala


























