POZNAJMY SIĘ
Nazywam się Anna Gembala i od niedawna mam przyjemność współpracować z działkowcami oraz opowiadać o życiu Rodzinnych Ogrodów Działkowych w Szczecinie
Mam 54 lata. Przez 28 lat pełniłam służbę w Policji, a przez kilkanaście lat byłam oficerem prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie oraz Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.
Praca rzecznika nauczyła mnie przede wszystkim jednego – za każdą historią stoją ludzie, których warto wysłuchać.
Dziś nadal najbardziej interesują mnie właśnie ludzie i ich opowieści. Dlatego z ogromną przyjemnością spotykam się z działkowcami, rozmawiam, poznaję ich pasje, wspomnienia i historie związane z działkami.
Każda z nich jest inna, ale wszystkie pokazują, jak ważne miejsce w życiu wielu osób zajmują ogrody działkowe
Prywatnie jestem miłośniczką przyrody, spacerów i miejsc, które pozwalają choć na chwilę zwolnić tempo codziennego życia. Właśnie dlatego świat działkowców jest mi szczególnie bliski.
Mam nadzieję, że dzięki wywiadom, relacjom i materiałom publikowanym na stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych wspólnie pokażemy, jak wiele dobra, pasji i pięknych historii kryje się za bramami naszych ogrodów.
Do zobaczenia na działkowych alejkach!
Przyjechaliśmy na weekend. Zostaliśmy na 22 lata”
Historia działkowców z Wyspy Puckiej
Mieli wrócić po kilku dniach. Tymczasem działka na dobre zmieniła ich życie.
Państwo Krystyna Zielińska- Baniewicz i Jerzy Baniewicz z ROD Stoczniowiec od ponad dwóch dekad tworzą na Wyspie Puckiej wyjątkowe miejsce pełne zieleni, kwiatów i niezwykłych dekoracji wykonanych własnoręcznie.
O miłości do działki, wspólnej pracy i codziennym życiu wśród natury opowiadają w rozmowie dla Polskiego Związku Działkowców.
Od Strzeszowa do działkowej pasji
Jak wspominają, wszystko zaczęło się po likwidacji Stoczni Waryńskiego. Wcześniej niemal każdy wolny weekend spędzali w ośrodku wypoczynkowym w Strzeszowie.
To było nasze miejsce. Jeździliśmy tam cały czas. Kiedy stocznię zlikwidowano, a ośrodek został sprzedany, nagle poczuliśmy się jak sieroty. Nie wiedzieliśmy, co zrobić z wolnym czasem – wspomina pani Krystyna.
Wtedy pojawiła się propozycja od przyjaciół, którzy z powodów zdrowotnych nie mogli zajmować się swoją działką.
Powiedzieli: „Jedźcie sobie tam na weekend”. Pojechaliśmy pierwszego maja… a wróciliśmy pierwszego listopada – śmieją się zgodnie.
To właśnie wtedy pojawił się „działkowy bakcyl”.
Wciągnęło nas całkowicie. Człowiek zaczyna coś robić, urządzać, sadzić i nagle okazuje się, że nie wyobraża sobie bez tego życia.
„Tu od razu zobaczyłam potencjał”
Kilka lat później małżeństwo przejęło działkę po ojcu pana Jerzego — właśnie tę, na której dziś stworzyli swój zielony azyl.
Było tu bardzo dużo pracy. Wynosiliśmy worki śmieci przez cały tydzień. Ale ja od razu widziałam, co z tego miejsca może powstać – opowiada pani Krystyna.
Choć początkowo działka była zaniedbana, szybko zamieniła się w wyjątkową przestrzeń pełną kwiatów, klimatycznych alejek i własnoręcznie wykonanych dekoracji.
– Wiedzieliśmy, że to będzie nasze miejsce. I nigdy nie pomyśleliśmy, żeby je sprzedać.
Drugie życie starych rzeczy
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów działki są niezwykłe drewniane dekoracje oraz meble wykonane przez pana Jerzego. Dopiero tutaj odkryłam talent mojego męża. W domu nie było możliwości tworzenia takich rzeczy. A na działce zaczął robić ławki, fotele i różne ozdoby z drewna – mówi pani Krystyna. Co ciekawe, wiele elementów powstało z rzeczy znalezionych… przy śmietnikach. Stary fotel otrzymał nowe życie jako oryginalne ogrodowe siedzisko, a szczebelki z dziecięcego łóżeczka stały się częścią dekoracyjnych mebli.
Ktoś wyrzucił stare rzeczy, a my zobaczyliśmy w nich potencjał – dodają.
Nieprzypadkowa jest także charakterystyczna, lekko kręta alejka prowadząca przez ogród. Nie chcieliśmy, żeby wszystko było idealnie proste. Ta alejka miała przypominać ścieżki rysowane przez dzieci – tłumaczą z uśmiechem.
Życie płynie tu inaczej
Dziś działka stała się ich drugim domem. Spędzają tu niemal cały sezon — od wiosny do późnej jesieni. Tutaj czas leci niesamowicie szybko. Człowiek nawet nie wie, kiedy mija dzień – mówi pani Krystyna. Codzienność na działce to wspólne śniadania na świeżym powietrzu, praca w ogrodzie, pielęgnowanie kwiatów i wieczorny odpoczynek wśród świateł oraz zieleni.
Nic nie musimy. Wszystko robimy dlatego, że chcemy – podkreślają.
Nieodłącznymi mieszkańcami działki są także trzy koty, które razem z właścicielami spędzają tutaj całe lato.Tu mają pełną swobodę i przestrzeń. A później wracają z nami do domu i świetnie się odnajdują – śmieją się działkowcy.
Działka, która zachwyciła Szczecin
Piękno ogrodu zostało dostrzeżone również poza terenem ROD. Państwo Krystyna i Jerzy zdobyli nagrody w konkursach na najpiękniejszą działkę, a także pierwsze miejsce w szczecińskim konkursie „Cały Szczecin w kwiatach” w kategorii ogrodów działkowych. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. My po prostu robimy swoje i sprawia nam to ogromną przyjemność – mówią skromnie.
Wieczorem ogród zamienia się w bajkową przestrzeń pełną świateł, lampionów i kwiatów. W nocy wszystko wygląda tutaj zupełnie magicznie – przyznają odwiedzający.
„Działki są dla każdego”
Państwo Krystyna i Jerzy nie zgadzają się ze stereotypem, że działki są wyłącznie dla seniorów. Młodych ludzi jest tutaj coraz więcej. Działki dziś to nie tylko uprawa warzyw. To miejsce odpoczynku, spokoju i ucieczki od miasta – podkreślają. Ich zdaniem coraz więcej osób szuka dziś kontaktu z naturą i przestrzeni, która pozwala zwolnić tempo życia. Miasto jest potrzebne do pracy. Ale człowiek potrzebuje też zieleni, ciszy i swojego kawałka ziemi – mówią. Patrząc na ich ogród trudno się z tym nie zgodzić.
Rozmawiała Anna Gembala

















